Translate

środa, 4 września 2013

Bobolice i okolice

Myślałam, że zdążę jeszcze w sierpniu, ale się nie udało. Jest pierwszy wrzesień i od razu przywaliło z grubej rury. Zimno, buro i ponuro. A wczoraj słońce, lato i beztroska. To Ci dopiero zmiana tematu :)
Co do tej zmiany mam mieszane uczucia, z jednej strony cieszę się, że jest już wrzesień, lato mieliśmy piękne, gorące, całkiem długie, chyba każdy zaliczył słońce na wyjeździe, no może poza tymi, co urlop mieli w czerwcu. Z drugiej zaś strony moje urwisy zaczynają nowe rozdziały. Mniejszy idzie do przedszkola, starszy do zerówki, ale do szkoły. Martwię się strasznie, jakoś tak, czas leci jak głupi, niedawno tacy malutcy a teraz już obaj w instytucjach. Pociesza mnie fakt, że będę choć kilka godzin sama, tylko do 13, ale jednak będę sama, i będę miała czas aby zrobić to wszystko, co leży odłogiem bo nie mam teraz chwili spokoju aby się tym zająć:) Żadne to nie są nowości, zwłaszcza dla Mam czy dla świata, ale dla każdej z nas indywidualnie, to milowy krok. Nie będę się o tym teraz rozpisywać, bo nie jest mi dzisiaj aż tak refleksyjnie, aby to przelewać na ... laptopa:)
Będzie jeszcze wakacyjnie z powodu zdjęć. To nie ma być przewodnik turystyczny, Ci, którzy są ze mną już troszkę zapewne pamiętają, że ja po prostu lubię robić zdjęcia, mam problem z wywoływaniem ich i muszę nad tym popracować, ale robić je uwielbiam. Zdjęcia robię tak samo jak szyję-amatorsko:) Biorę mój mały aparacik i pstrykam, czasem wyjdą ładne a czasem mniej ładne ale i tak Wam je pokażę bo lubię :)
Te zdjecia pochodzą z wycieczki do Bobolic, pięknie odbudowano tam zamek, naprawdę ślicznie wygląda i rozciąga się z niego fantastyczna panorama. Niestety zwiedza się go na czas. Czeka się na konkretną godzinę, wchodzi z Panią, bardzo miłą skądinąd, zwiedza jakieś pół godziny i wypad. Na szczęście nie było tłumu jak pojechaliśmy, zresztą specjalnie byliśmy tam w poniedziałek a nie w weekend, ale jednak troszkę szkoda. Mam nadzieję, że to tymczasowe, wiadomo, że gdyby zamek był otwarty non stop, musiałoby tam być zatrudnionych ileś osób, co z kolei podrożyłoby koszty itd. bla,bla,bla...a tak to jest jedna Pani, która po oprowadzeniu, biegnie do budki z pamiątkami i biletami, a jak znowu jest pełna godzina lub połówka-biegnie otworzyć zamek. Ale pięknie było. Jeśli chodzi o takie wycieczki najbardziej lubię ujmować w ramy mury, rośliny, grę światła, no i oczywiście moje dzieci :) 
Niedaleko Bobolic jest jeszcze zamek Mirów, dopiero trwają prace przy jego odbudowie , ja jednak cieszę, się że zobaczyłam jeszcze ruiny, bo maja w sobie wielkie coś :) Droga z jednego zamku do drugiego to przyjemny spacer, zdrowy i przełajowy :)
Ha, no i się zrobił 3 wrzesień już :)
Jest jesiennie więc zapraszam do zamawiania apaszek na szyjkę:) Z kolekcji jesiennej zostały jeszcze 3, nowe się  szyją !!!

aaaa, zrobił się już 4 wrzesień-muszę się ogarnąć wreszcie :)


spacerując wokół zamku Bobolice



husaria sztuk 5 :)


kibelek-jak to Pani powiedziała, w wietrzną pogodę trzeba było uważać aby nie wiuchnęło wszystkiego z powrotem :)


  kwiaty u Siostry mej


 żyrandol wielce urodziwy


 widok na drogę do Mirowa i zamek z tarasu zamku Bobolice



 przepiękna skała , nie mogłam się napatrzeć :)


zamek Bobolice w całej okazałości


zamek Mirów


 jurajskie ścieżki