Translate

czwartek, 17 stycznia 2013

Bluzka nie dla mnie, którą kocham i Worth Avenue-najbogatsza ulica w najbogatszym mieście bogatego kraju:)

Rzeczywiście, jest taka bluzka. Ja ją po prostu uwielbiam! Ale nie jest do końca dla mnie, po pierwsze kupiona była dla kogoś o kilka rozmiarów mniejszego, ale ponoć biust się gubił więc dostałam ją ja, bo u mnie go widać we wszystkim. Ja się strasznie cieszę, bo bluzkę pokochałam miłością jakąś dziką:) Fason nie dla mnie- nie ma dekoltu, który by wyszczuplił moje wdzięki, nie ma rękawów, które by choć troszkę ukryły krągławe ramionka, nie ma wcięcia w talii, które by jakkolwiek podkreśliło ten fragment mej osoby i jest na tyle krótka, że nie jest tuniką i nie zasłania doopki. No więc, jak widzicie ideał:):):)Są takie rzeczy.Bluzkę uwielbiam przede wszystkim do białych spodni, jak dla mnie wygląda cudownie. Ona ma na górze wiązanie na kokardkę-jest z boku szyi. Jest w niej coś, co powinno być w każdym ciuchu w naszej szafie-ja po prostu chcę ją nosić:)  
Zdjecia w białych spodniach są z Wesołego Miasteczka u nas, a w dżinsach niebieskich-z Florydy. Byliśmy wtedy zwiedzić Worth Avenue.O tej ulicy opowiedział mi mój mąż, ja, mimo tego że za każdym pobytem tam, jeździmy tam na plażę-nie wiedziałam, że ulica jest słynna.W jakimś rankingu wtedy w 2011 roku wybrano ja najbogatszą ulicą USA a Palm Beach-najbogatszym miastem. A ja sobie tam spacerowałam, w mojej ulubionej bluzce i dżinsach z działu dziecięcego Macy's:)
Palm Beach to ogólnie chyba snobistyczne miasto z racji swojego bogactwa.Szwagierka opowiadała mi , że bardzo protestowali przed postawieniem u siebie marketu Publix, że taki zwykły spożywczak czy coś w tym stylu, nie dla nich, ustąpili dopiero po przedstawieniu projektu budowli, która wygląda podobnie jak bogate budowle ich miasta. Biedronki pewnie by tam nie dali postawić:) Mnie ogólnie bardzo podoba sie tamtejsza zabudowa publiczna, wszystkie te centra handlowe są naprawdę przepiękne, Publixy również, no ale Palm Beach to Palm Beach. Na zdjęciu jednym, jest taki widok z góry, zdjęcie pochodzi z internetu, ale dobrze na nim widać drogę, którą zwykle idziemy na plażę, mijamy wieżę zegarową i troszkę dalej schodzimy na plażę własnie. A...właśnie, jeśli chodzi o plażę. Wiecie, nie ma tam toalet, a nie ma ich dlatego, że oni nie chcą aby na plaży w Palm Beach były toalety, bo wtedy na "ich" plażę mogłyby zjechać ludziska całymi rodzinami, a oni sobie tego nie życzą. Więc jest tam zwykle mało ludzi, a  jak coś przyciśnie, choć niezmiernie rzadko(nie siedzimy tam tylu godzin)-wtedy chodzi się na siku do Saksa, ha,ha:):):)czyż to nie piękne? Wszystko co piszę-słyszałam od kogoś kto mieszka tam lat wiele, więc chyba informacje są prawdziwe. Nie znam ludzi tam mieszkających, nie wiem jacy są i tak naprawdę nie chciałabym nikogo urazić.
Sama Worth Avenue jest śliczna, piękne miejsce na spacery, zdjecia, sesje i sjesty. No i na zakupy, choć nie dla każdego. Ale, nie powiem, bo w jednym sklepie jubilerskim byłoby mnie stać na zakupy. Nie pamiętam nazwy, ale mąż mi chciał kupić kolczyki, abym miała coś własnie stamtąd, kosztowały 100 kilka dolców. Dużo, bo malutkie były, ale moglibyśmy je kupić i było to przyjemne uczucie. Wszystkie budynki cudne, co jeden to ładniejszy, bardziej ozdobny, ale jakoś wszystko do siebie pasowało, nie było mi za dużo tego. Ludzie poubierani przeróżnie,  od skromności z jednym absolutnie doskonałym dodatkiem, poprzez dżinsy, klapki i podkoszulki do błyszczących sukien z dekoltem do pupy(no dobra, ze dwie się zdarzyły). Spacer był super i mogłabym jeszcze, zwłaszcza, że w takich jasnych okolicznościach, w pięknym słońcu-zdjecia wychodzą po prostu cudne.Aż się chce pstrykać:)I ładnie się na nich wygląda przeważnie.

Ale post, jakby co, to jest bluzce oczywiście:)

Ostatnio, z powodu żałośnie rzadkiego porządnego wyglądania mojego, pomyślałam, ze sięgnę po zapasy po prostu.
Pewnie to moja organizacja czy coś, może te ciągłe przeziębienia i choroby, teraz mamy anginę i znowu w domu siedzę. Nie myślę o fryzurze, makijażu, ubraniu się ładnie. W zasadzie bardzo niewiele nacieszyliśmy się zimą i choć pragnę jak wariatka wyjechać gdzieś na narty , sama z mężem (oczywiście szans nie ma na razie), to chyba już wolałabym inną porę roku. Jakaś zniechęcona jestem. Ale wypociłam tego posta, którego już od stu lat chyba chciałam napisać i bardzo się cieszę. Witajcie w Nowym Roku:):):)



zdjęcie poniżej jest z internetu







zdjęcie poniżej jest z internetu


rzeźby dzieci w podwórku-że tak to nazwę, pełno tam jest takich zaułków ze sklepami, ogrodami itd.. Ta rzeźba na środku w niebieskim podkoszulku to mój synuś:)

zdjęcie poniżej jest z internetu-strasznie mi się podoba:)


malutki słupek sygnalizacyjny



dwa zdjecia poniżej-są z internetu




20 komentarzy:

  1. Świetny post :) Foteczki superrr, bluzeczka też. My aktualnie też chorujemy trzymajcie się i zdrówka życzę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie, te choroby paskudne.Dziękuję:)

      Usuń
  2. Nie ma nic przyjemniejszego jak w środku zimy obejrzec zdjęcia zdjęcia z "sesji letniej".
    Zdrówka życzę i wszystkiego dobrego w Nowym 2013 roku:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, rzeczywiście, ostatnio nawet albumy przeglądałam z wakacji:) Nawzajem wszystkiego dobrego:)

      Usuń
  3. Drugie zdjęcie od góry jest śliczne (te w oddali pod sklepem chanel). W nl. też są snobistyczne miasta, ale chyba nie aż tak! Miło poczytać takie rewelacje :)
    Pozdrawiam
    ps by zapomniała bluzeczka super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Aniu, tez lubię to zdjęcie, ja jestem niezwykle mała i wdzięczna a budynek piękny i ogromny.Podoba mi się ten kontrast:)I ogólnie, taka pusta palmowa, jasna przestrzeń. Na Florydzie dużo takich miejsc , Ania-Victoria pisała, ze się gdzieś rozłożyli na trawniku obok klubu dla vip'ów-to im pozwolili łaskawie zostać dopóki nie naprawią auta.

      Usuń
  4. Bluzka bardzo ładna. Może spróbuj przewiązać się czarnym paskiem w pasie. Myślę, że efekt będzie dobry. :) Dlaczego u nas nie robią takich ładnych centrów handlowych? Stawiają tylko jakieś klocki :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że własnie nie mam wcale potrzeby jej udoskonalać. Może kiedyś spróbuje z paskiem, ale ogólnie lubie ją za wszystko, również za jej "fruwalność" wokół mnie:) Rzeczywiście, nasze centra są zwykle nowoczesne, a takie retro maja większy urok. Ale co kraj to obyczaj. Nie wiem jakie centra stawia sie w innych stanach, Floryda jest specyficzna w zabudowie.

      Usuń
  5. Ciesze sie, ze sie znowu pojawilas;) Bluzka jak najbardziej JEST dla Ciebie, bo nie malo, ze czujesz sie w niej swietnie, to jeszcze...pieknie w niej wygladasz!!! Kolejny dowod na to, ze utarte zasady doboru stroju dla okreslonych sylwetek mozna wlozyc miedzy bajki;)
    Swietnie sie z Toba podrozuje!
    Zdrowka zycze dla Ciebie i Rodzinki! Pozdrawiam. Anka

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. No pewnie, jak tam polecę to możemy się razem umówić i zrobić zawiruchę:)Każemy sobie wszystko pokazać, poprzymierzamy i nic nie kupimy. Ale może chociaż torbę firmową nam dadzą na pocieszenie, abyśmy szybciej ze sklepu wyszły:)

      Usuń
  7. Zima chyba dla większości osób jest takim "depresyjnym" czasem, więc się nie przejmuj! Przyjemna lektura - ja w Stanach przeżyłam fajną przygodę - byłam tam na studenckim programie "Work & Travel". Trzy miesiące pracowałam w Północnej Karolinie w miejscowości Cherokee (rezerwat Indian), a wakacje spędziłyśmy z koleżanką w San Francisco :-) Napisałaś o przyjemności związanej z zakupem kolczyków - to prawda, miło jest otoczyć się czasami odrobiną luksusu :) Zdjęcia z salonem Coco Chanel w tle świetnie wpisują się w kontekst zakupów na "bogatej" ulicy. Ja gdy chcę sobie poprawić nastrój, też oglądam zdjęcia z miejsc, które lubię i które dobrze mi się kojarzą.
    Wracaj do zdrowia! Pozdrawiam, Martyna. Lucy dołącza się do pozdrowień!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Dziewczyny:)Fajnie musiało być w takim filmowym indiańskim klimacie. Bardzo bym chciała, ale nie wiem, czy będzie mnie kiedys stac na podróż po stanach taką. Ściskam:)

      Usuń
  8. Bluzka jest super, idealna do białych spodni. Miło popatrzeć na " ciepłe" zdjęcia kiedy plucha dookoła:-) Pozdrawiam i życzę zdrówka dla wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak, choć chciałabym mieć w zanadrzu coś aktualnego. A tak to odgrzewane kotlety. Dziękuję:0

      Usuń
  9. Bardzo oryginalne zdjęcia. Miło je pooglądać.pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez pozdrawiam Pani Krystyno, bo jakoś zaniedbałam blogowe "koleżanki":)

      Usuń
  10. Bardzo fajny reportaż z bluzka w tle :) Tym bardziej ciekawy, że nigdy nie byłam w miejscach o których piszesz, więc z wypiekami na twarzy czytam, oglądam, podpatruję. Co do bluzki, to tez mam takie rzeczy, mimo, ze rozsądek krzyczy : NOT FOR YOU, to serce podpowiada : WHY NOT? Twoja bluzka mimo, że nie spełnia standartów optycznego wyszczuplania, to ma w sobie to coś. Wydajesz sie w niej drobniutka, czy to przez ten drobny deseń, czy te marszczenia, czy jak to się tam nazywa. W kazdym razie fajnie, ba powiem wiecej, szykownie w niej wygladasz. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, w niej coś siedzi własnie, myślę ze to dlatego ze wisi, fruwa i nie przylega nigdzie:)

      Usuń