Translate

środa, 19 grudnia 2012

Wielkie atrakcje w świąteczne wakacje!

Jak już wiadomo, ostatnie święta spędziliśmy na Florydzie.Jak już wiadomo, świąteczna atmosfera tam nie da się porównać, ze świąteczną atmosferą tu. No way. Ale wszystko ma swoje dobre strony. Na Florydzie było tak wiele świątecznych atrakcji, że choć skorzystaliśmy tylko z niektórych , to dla mnie i tak bardzo dużo. Fakt jest taki-będąc tu i szykując się do świąt, nie mam czasu biegać po wszystkich wydarzeniach jakie u nas są organizowane, nieważne czy dadzą się porównać z tymi w USA czy nie. Po prostu nie mam na to czasu. Tam nie szykowałam się sama, było nas 3, praca podzielona, nie było tyle roboty się co tutaj:) Ale tak to jest, jak się jest w swoim domu to nie ma tego czasu tyle, co wtedy, kiedy się jest u kogoś. Moja rodzina na Florydzie też nie biega na wszystkie imprezy tam, bo po prostu nie jest to dla nich takim "och!" jak dla nas:) My biegaliśmy:) Chronologicznie pewnie nie będzie, ale to bez znaczenia przecież. Najważniejsze jest to, jakie to dla mnie przyjemne wspominanie.

Od czego by tu zacząć, może od Expresu Polarnego? Wielka impreza w centrum West Palm Beach, Ci , którzy widzieli film lub czytali książkę, znają historię. Po przybyciu na miejsce z wielką radochą oglądałam ludzi, którzy byli po prostu w piżamach, no bo tak to własnie było, dzieci w piżamach były zabierane do pociągu.Centrum miasta i piżamy-bardzo mi się to spodobało. Było pełno elfów, pracownia Mikołaja, była gorąca czekolada z obowiązkową pianką, i wylosowaliśmy książkę "Ekspres Polarny" po angielsku of kors. Pooglądaliśmy wszystko, zjedliśmy, wypiliśmy, roznoszono mnóstwo słodyczy, było naprawdę świątecznie.A następnie przejechaliśmy się Polarnym Ekspresem owym:) Super było, tubylcy nie chcieli jechać, my garnęliśmy się do przeżycia dosłownie wszystkiego. Dostaliśmy bilety takie jak w filmie, wsiedliśmy, konduktor sprawdzał je i dziurkował tak jak w filmie i nawet był podobny do Toma Hanks'a:) Potem elfy rozdały karty z kolędami i śpiewaliśmy je na cały głos, bo inaczej konduktor krzyczał na nas:)Jechaliśmy przez miasto drąc pyski a ludzie nam machali i śmiali się do wtóru. Poważnie, dawno się tak czułam. Taka jakaś korzystająca, bez skrępowania, bo jest mi dane, bo mogę, bo jestem tu i teraz, bo może nigdy się już nie uda więc dlaczego nie. Powinnam zawsze mieć przy sobie, gdzieś na wierzchu, w magicznej kieszonce, takie własnie wspomnienie. I kiedy coś mi bez sensu psuje dzień  humor lub choćby jedną małą godzinę, ja wyciągam wspomnienie i ... pstryk... olśnienie.Cóż się takiego stało???  Więc jechałam tym ekspresem i darłam się  z innymi:) Potem dzieci już śpiące były, wiec zrobiliśmy odwrót, choć szkoda mi było, bo szykowano się do wielkiej dyskoteki na powietrzu, ulica zamknięta, głośniki na full...

Kolejną rozrywką jakiej doświadczyłam w iście amerykańskim stylu były zawody konne. Wiem,wiem, u nas też są, byłam, ale tam było jak w filmie po prostu! Palmy, słońce, ocean, komentarze po amerykańsku (uwielbiam amerykański angielski)-no bosko po prostu. Obok kiermasze i inne atrakcje np. wężyk maleńki:). 

Byliśmy też na takim wieczornym występie, zespól grał na estradzie wspaniałe przeboje np. Kiss-Prince'a, Ice Ice Baby-Vanilla Ice(strasznie mi sie podobał w młodości ))-wszystko skoczne, nogi same tańczyły. Moje dzieci tańczyły, ja tańczyłam i było pięknie. I spełniłam tam jedno z moich małych marzeń  a mianowicie zatańczyłam taki taniec, co się tańczy w szeregach, pamiętam, ze w podstawówce było to modne, ale w stanach tańczy się tak np. w klubach country, więc jak wokalistka zaprosiła wszystkich do takiego tańca, zeszła na parkiet to pomyślałam-teraz albo nigdy! I zatańczyłam, i było to super uczucie, to jednak jest zabawa świetna, wszyscy tańczą to samo, w fajnym układzie:)

Nie zabrakło też na szczęście absolutnie amerykańskiej parady świątecznej. Och, to też dla mnie prawdziwy symbol znany z filmów po prostu ,a być na takiej paradzie to strasznie fajne uczucie:) Ileż ludzie wkładają wysiłku w dekoracje swoich pojazdów. No i każdy tam sie stara jak najbardziej przygotować, orkiestry szkolne, cheerleaderki, kluby takie narodowościowe-no wiecie, np. są zdjecia Boliwijczyków  Ach jak pięknie to wyglądało, Boliwijki tez śliczne jak widać, ale mnie bardziej Boliwijczycy się spodobali-może przez te dzwoneczki, bo swoim tańcem z dzwoneczkami robi naprawdę fajny hałas, taki ze chciało się z nimi potupać.Coś pięknego!

Szczerze mówiąc, najchętniej pisałabym o tym jeszcze dużo, bo jest o czym pisać, ale ja nadal szyje i robię prezenty w każdej wolnej chwili, muszę się szykować bo kolacja jest u mnie, robię wielkie porządki w malutkich przerwach z wolnym czasem, i staram się zająć małego, który jest chory od tygodnia.
Szczerze mówiąc, najchętniej wkleiłabym tysiąc zdjęć, ale kto by to oglądał w takiej ilości?Postaram się to jakoś ograniczyć, żebyście nie zasnęli:) Mam nadzieję, ze znajdę jeszcze chwilkę aby napisać o naszych świętach tutaj, w końcu jestem tutaj i tu w większości je spędzam, Floryda to taka odskocznia:)

Pozdrowienia:)

Taką choinkę ubraliśmy, u mnie niestety nie mam tyle miejsca:)Na drabince mój Ma:)



Świąteczne domki:)




Parada:)









 Polarny ekspres-mamy mało zdjęć bo się bawiliśmy po prostu:)



Palemki na zawodach konnych:)Było naprawdę pięknie









Wspomniane atrakcje obok:)


a tu takie safari było i zoo razem, safari autem oczywiście ale miliony zdjęć mam i może kiedyś pokażę
  i żyrafunia mała:)




19 komentarzy:

  1. Ja wszystkie Święta Bożego Narodzenia zawsze spędzałam w domu, z rodziną. Taka tradycja, której nigdy się nie sprzeciwiłam. Ostatnio jednak zakiełkowała w mojej głowie myśl, aby uciec w te dni gdzieś daleko, gdzie jest ciepło. Jednak....hmm nie wiem czy potrafiłabym odnaleśc tę magię polskich świąt chodząc w letnich ciuchach. Do tej pory śnieg kojarzył mi się z Bożym Narodzeniem. Tym bardziej z wielkim zaciekawieniem oglądam Twoje zdjęcia.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lusiniu nie da się odnaleźć naszego polskiego nastroju, jest inny nastrój, tez wspaniały, ale nie nasz:)

      Usuń
  2. Nikt tu nie zasnal, wszystko przeczytane i ogladniete!;) Fajne masz wspomnienia... Oby tegoroczne Swieta byly dla Was rownie pelne wspanialych przezyc! Zdrowka dla Malucha i usciski dla Ciebie. Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki Aniu, ja sie własnie rozłożyłam a tu jeszcze tyle roboty. Cieszę się, że nie zasnęłaś:)

      Usuń
  3. Choinka była imponująca:-) Naprawdę fajne zdjęcia. Wprawdzie śniegu brak ale miałaś wiele innych atrakcji :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nice pictures and beautiful holiday. Do not be afraid of the snake? Your face is a little strange. With the bird regain your beauty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I was really scared! But i was very determined, I had to have this photo:)

      Usuń
  5. WOW! Wspaniale! Tak właśnie wyobrażam sobie Amerykę :) Świetny post. I blog :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Ja właśnie z wielką przyjemnością skonsultowałam moje wyobrażenia z rzeczywistością. Nawet mnie tam zapytano, co sadzę o ameryce?jak mi się podoba? itd. a jedyne co przyszło mi do głowy i co powiedziałam to "like a movie":)Wszyscy byli bardzo ucieszeni, a ja też, bo nie musiałam sciemniać, bo tak naprawde czułam:)

      Usuń
  6. Piękne zdjęcia i wspaniałe wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Bardzo Ci dziękuję i cieszę się:)

      Usuń
  7. masz wspaniałego bloga! będzie mi miło jeśli spodoba Ci się mój i również go zaobserwujesz ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje bardzo, oczywiście zajrzałam do Ciebie i bedę częściej, choć teraz czasu brak niesamowicie niestety, pozdrawiam:)

      Usuń
  8. Ale tam się bawią!
    Zazdroszczę że mogłaś poczuć ten klimat ;))
    Dżoena, życzę Ci wspaniałych, uśmiechniętych, wesołych Świąt!
    Gotujesz? Pewnie jesteś na wysokich obrotach jak ja ;))
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Imponująca choinka, ściskam świątecznie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Dżoanko dziękuję Ci serdecznie za pamięc i życzenia Świąteczne i Tobie również Wesołych i Spokojnych :)Radości i zdrowia, bo najważniejsze!!!

    P.S.
    U mnie niestety się pokomplikowało i nie wiem kiedy wrócę do blogowania i czy w ogóle wrócę:(Ale myślami i sercem Jestem z WAMI i przepraszam że nie ma mnie ostatnio :* Mam nadzieję że uda mi się chociaż maleńki sprostowujący post zrobic, i w jakiejś części usprawiedliwic swoją nieobecnośc:*Pozdrawiam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudowne zdjęcia:-) myślę że ja również raz w życiu chciała bym spędzić święta w ciepłym klimacie:-) tak inaczej niż zwykle ale tylko raz bo nasze polskie święta są the best!:-) wspaniały blog:-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Konie to pasja mojej Starszej Córci,ale się ucieszy jak Jej pokaże takie zawody pod palmami :)

    OdpowiedzUsuń