Translate

czwartek, 29 listopada 2012

Wyróżnienia Wygrana Więcej czasu proszę:)

Rzeczywiście, przyznam, ze zaniemogłam czasowo. Myślę, ze wzięłam się na raz za zbyt wiele rzeczy i zbyt późno. Ale to pomysły do mnie późno przyszły, a ja niestety nie mogę się pomysłowi poświecić i zrealizować go na pniu. Wiec tak czasem biegam po mieszkaniu ,jak zwierzątko  w klatce i staram się jakoś przeżyć:) W międzyczasie dostałam wyróżnienia od kochanych Dziewczyn, które mają pomóc mi w zdobyciu popularności:) bardzo im dziękuje, choć oczywiście na moja popularność to nie wpłynie, ale chętnie odpowiem na quizowe pytania. Wygrałam też, nie wiem jakim cudem, bluzeczkę z baskinką, istne cudo, u Oli, coś niesamowitego, bo ja po prostu zostałam wylosowana! szok.I radość wielka:) Wcześniej dostałam też śliczną bransoletkę od ślicznej Paris, i też nie miałam jeszcze okazji jej z czymś połączyć.Czeka mnie dużo pracy, jeśli nie chcę abyście przestały mnie lubić i odwiedzać:)


Pytania od  inspirującej Grażynki

1.    Najważniejsze dla Ciebie  słowo?      Kocham
2.    Wolisz  śpiewać   czy tańczyć ?       tańczyć
3.    Twoja  fobia?       szybko poruszające się insekty, robale
4.    Czego nie znosisz?             być źle zrozumiana
5.    Miasto Twoich marzeń? Któreś na Florydzie chyba, może być Palm Beach:)
6.    Morze  czy  góry?             Morze.
7.    Szminka  czy błyszczyk?             Szminka (i błyszczyk też)
8.    Najmniej  potrzebna  rzecz jaką kupiłaś?                każda jest niezbędna przy zakupie:)
9.    Jaki styl ubierania lubisz najbardziej ? wygodny
10. Ulubiony wykonawca( zespół) ? wielu, naprawdę wielu, ale baaardzo mi przypada do gustu chill out
11. BMW czy Audi ? audi oczywiście.

Pytania od koktajlowej Bidibi
1. Miasto czy wieś?                          Miasto
2. Dom czy blok?                             Dom
3. Brokuły czy kalafior?                  Brokuły
4. Czerń czy biel?                             Biel
5. książka czy gazeta?                      Książka
6. Samochód czy rower?                  Rower (ale więcej mam okazji samochodowych:(:)
7. Czy wierzysz , że 21 grudnia nastąpi koniec świata????              Nie wiem
8. Jak spędziłabyś ostatni dzień swojego życia???                           Jak by wypadło, gdybym o tym nie wiedziała, a gdybym wiedziała-na pewno z rodziną
9. Twoje ulubione danie?             sałatka moja i pizza męża
10.Czego najbardziej nie lubisz robić?             ubierać małych dzieci zimą na spacer-zwłaszcza obu na raz:)
11.Co najbardziej kochasz robić?           czytać


Nie będę nikogo nominować, widzę, ze wszystkie moje koleżanki są już powyróżniane i to kilkakrotnie, więc naprawdę nie wiem. Dziewczynom bardzo dziękuje za pamięć, mimo mojej niewielkiej ostatnio aktywności i naprawdę małej popularności.  Pochwale się Wam w zamian za tę pamięć kotkami jakie uszyłam na prezenty, jeszcze muszę uszyć inne, dla moich smyków:) Proszę się nie śmiać, ja nazwałam je nawet Prawieżekoty:) Ale wiem, że sprawiają dzieciom radość ,bo kropkowane maja już właścicielki swoje:) Przyznam szczerze, że to najpiękniejsza recenzja-widzieć swoje dzieło w objęciach maluszka:)Zrobiłam też serduszka, na razie 2, ale mam zamiar więcej i w innych deseniach. 
Nie mogę się doczekać okazji pokazania też jedwabnej bluzki kupionej za jakieś 2 zł. w sh:)

Mój post strasznie jakiś rozjechany ale taki już ze mnie specjalista jest:)




piątek, 23 listopada 2012

Zawsze jest za co.

Święto Dziękczynienia. Nie nasze, lecz amerykańskie rzecz oczywista. Ale to bardzo fajne święto i uważam, że wbrew temu jak akurat jest, co mamy a czego nam brak, kogo mamy a kogo niestety nam brak, gdzie jesteśmy a gdzie nas nie ma na szczęście lub nieszczęście , wbrew temu wszystkiemu zawsze znajdzie się coś, za co można podziękować  Bogu, losowi , drugiemu człowiekowi lub nawet samemu sobie.

Można powiedzieć, ze co wieczór powinniśmy mieć takie chwile dziękczynienia, za dobry dzień, za czyiś uśmiech, za to , że gorączka spadła i za to, że wreszcie maluchy śpią i pyska nie drą nad głowami:) Wiem, że są tacy co mają te chwile, pamiętają-ja do nich nie należę. Ja  należę do jakiejś innej  grupy, która zdąży wieczorem powiedzieć "uff", zanim opadnie na kanapę z kieliszkiem wina i odpłynie w niebyt ...aż do czasu rozpaczliwego wołania "Mamusiuuuuuuuuuuuuu, siku, pić, przytul, cienie są straszne-czy to potwór?, coś sobie przypomniałem, moje łóżko nie jest igodne (mój mały tak mówi-igodny:))chcę u Ciebie spać" .

Dzięki Ci Boże i losie i inny człowieku też (sama sobie tego zrobiłam:)), że pobłogosławiłeś mnie dziećmi, bo niechybnie plamę na tej kanapie bym zrobiła, zasnąwszy z wina kieliszkiem w niebycie błogim.

Własnie na to święto rok temu wylądowaliśmy na Florydzie.Podróż jak podróż, długo by pisać, sami nie lecieliśmy tylko z dzieckami, ale w porównaniu z poprzednim lotem to podniebna rozkosz była wręcz. 

Cudowne to jest, wsiąść do samolotu szarą listopadową jesienią u nas, a wylądować w pełnym słońca Miami. Nigdy nie sądziłam, ze będzie mi to dane. Dziękuję za to.

Wszyscy się cieszą , ze jesteśmy, oddają nam swój pokój, dom, czas i wszystko jest tak, aby było nam najlepiej i jak najprzyjemniej.Dziękuje za to.

Tęsknię tam za domem, za świętami w śniegu, moimi świątecznymi pierdołkami, wigilią polską, barszczem i uszkami od Mamy. Mam za kim tęsknic i do kogo wrócić, aby się podzielić tym słonecznym światem. Oni tęsknią za mną, za nami i brak mnie w ich gronie.Dziękuję za to.

Wczorajsze  Święto Dziękczynienia przeżywałam u nas, oglądałam zdjecia, wspominałam, bardziej ode mnie podobał mi się indyk-jakiś taki bardziej skoczny, rumiany, a ja jakaś taka, o stół się opierałam aby nie spaść, oczy ledwo otwarte-dosłownie do połowy, włosy jak nie moje. Będę teraz  myśleć przez 1,5 miesiąca  najpierw ze tam byłam-rok temu  w tym dniu robiłam to, a w tym dniu, tamto, a w tym się pakowaliśmy już do domu, a tu byliśmy już w domu.Taka jestem, zawsze tak mam:)

Uwielbiam amerykańskie bożonarodzeniowe ,świąteczne szaleństwo, tę radość, wystawy, muzykę, oczekiwanie, prezenty, kiermasze, parady i wszystko, wszystko!!!!Ja w ogóle kocham ten czas, także u nas, dla mnie nie jest za wcześnie na ozdoby, wystroje czy świąteczne piosenki, ten czas jest taki cudowny, po co go skracać? Mam całą masę zdjęć , którymi chciałabym się pochwalić, mam nadzieję ze znajdę czas.
Już to pisałam , ale powtórzę , kocham tam zakupyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dzisiaj kolejny Czarny Piątek a mnie tam nie ma.....cholera:(


Pytanie takie mam-czy u mnie się źle czyta? Czy czcionka jest za mała np?


drzemeczka


rozrywka


kamera na ogonie Airbusa


Floryda pod chmurkami już jest tuż, tuż


wolni hurra, można biegać i szaleć


induś


pierwszy wypad czyli w Black Friday w Macy's


szczęśliwy białas pierwszy raz na plaży po przylocie


mewka





a tu takie szkła powiększające  są robale, materie różne i znaczek z któregoś tam zjazdu PZPR-no i czyż to nie wspaniałe?


fauna


inspektor Gadget-uwielbiam to zdjęcie:), tak przy okazji-post miał być wcześniej niż prawie o 24, ale niestety byliśmy z inspektorem Gadget'em na pogotowiu wyciągnąć jarzębinę z nosa. To już wiecie skąd u mnie nadmiar czasu jest.



środa, 14 listopada 2012

Byłam, widziałam, nie bardzo chciałam...

... naprawdę. Bilety na STOMP to prezent był. W sumie fajnie, ucieszyłam się na począteczku, że z domu człowiek wyjdzie, że kto inny podjął decyzję, tylko trochę niepewności w duchu, bo nawet nie wiedziałam ze nazwa zespołu jest nazwą zespołu. Im bliżej terminu, tym większy stresik, bo trzeba z domu wyjść, bo posiedzieć ze słonecznikiem nie będzie można, bo dzieci zostawiamy. Bo ..., bo...., bo.... Pojechaliśmy, adrenalinkę troszkę mi podniósł widok wielkich tirów zespołu, i ludzi spieszących do miejsca koncertu. Taka atmosfera ma coś w sobie podniecającego, nie ważne na co człowiek idzie-i tak czuje się emocje. No i nie da się ukryć, musiałam się ubrać jakoś. Trochę przyjemne, trochę nie, bo mi się nie chciało. Ale wypatrzyłam sukienkę, kupioną w Jusa i nie noszona wcale, miałam zamiar do niej doszyć coś na dół, koronkę, len beżowy jakiś, coś w kolorach ziemi dołożyć, ale zniknęła sukienka w przepastnej szafie i zapomniałam. A do kozaków jak znalazł:) A skoro już byłam "wybrana" to i kilka zdjęć jest, żeby nie było że już nic nie robię  w tym temacie. I jakoś tak nawet przyjemnie było mi, że nie po domowemu jestem, przypomniałam sobie ile czerpałam z tego przyjemności latem, bo była i energia, i opalenizna i taka wielka przyjemność jakaś w wybieraniu tego co na siebie włożę. Teraz to aż szkoda pisać, byle coś pod kurtkę czy płaszcz do przedszkola, i tyle.Więc miła odmiana. A sam koncert...hmm...bardzo mnie zaskoczył. Bawiliśmy się wyśmienicie, oko mi spłynęło od łez ze śmiechu, zespół nie dość że fajnie daje po wszystkim dosłownie, to przede wszystkim bawi do łez. Ale trzeba przyznać, że moje dzieci mogłyby ich jeszcze wiele nauczyć:)Starałam się poszukać coś w necie, kawałki najfajniejsze, ale niestety nie udało mi się. A byli tacy fajni, tacy śmieszni, nie da się tego tak po prostu przekazać:(Bardzo się cieszę, że dostaliśmy te bilety,i teraz wiem, ze warto  zaufać cudzym wyborom:)