Translate

sobota, 29 września 2012

Sensy bezSensy i nabierająca Torebka

Brzmi tajemniczo, wiem, ale dla mnie wszystko jest zrozumiałe. Chodzi o to ze jakoś mnie meczą ostatnio własnie sensy i bezSensy różnych moich działań, decyzji czy choćby przemyśleń. Z tego powodu nawet ,zamiast szukac sensu w bezSensie i udowadniać bezSens sensu, zajęłam się troszkę domkiem naszym.mam zamiar puścić w ruch maszynę i wzorem (niedoścignionym) innych dziewczyn, sama sobie poszyć różne atrakcje, jak się uda to pokażę.Chęci i pomysły mam, gorzej, jak zwykle z wykonaniem:)Ten post raczej nie będzie długi, mam wrażenie pustki w głowie i świadomość tego ze jednak nic ciekawego nie mam do powiedzenia. Potrzebuje troszkę ciszy aby pozbierać się do kupki, jednak nie będzie mi to dane na razie. Jesteśmy z Mi na etapie Mamusiowania, nie mogę wyjść do sklepu bo on płacze i martwi się, ze nie wrócę, to ja muszę włączyć bajki, nalać picie, wszystko Mamuś i Mamuś. słodkie, ale jakby ciut męczace.Była u nas ostatnio impreza zakupowa z Patrycją Kazadi i Ewą Szabatin, był tez chyba jakiś pokaz mojej ulubionej Vero Mody, ale maż tak prosił żebym nie wychodziła, żebym sobie poszła jak Ptysie pójdą spać, że nie mogłam zrobić inaczej-taki teraz czas że ze wszystkiego zawsze wybiorę to co dotyczy dzieci. Jestem czasem tym zmęczona, tym ciągłym hałasem, bałaganem, ale potem jak na nich popatrzę jak leża i się ściskają to aż płaczę jak wariatka. I na pewno nie zostawiłabym żadnego na lotnisku, serce by mi pękło chyba.I jak to napisałam Iwonce-każdy najbardziej wymiętoszony kwiatek z łąki, zerwany przy samej główce i trzymany w garści-wart jest dla mnie więcej niż najpiękniejszy bukiet z kwiaciarni:) I tylko czasem tak ,ciszy człowiek we własnym domu bezskutecznie poszukuje:)Imprezę obejrzałam sobie na innych blogach, bo jak poszłam koło 22 to już nic się nie działo. Niemniej jednak dostałam banknot i wydałam go z radością:)Nic specjalnego, dwie proste bluzki i beret w kolorze fuksji.Ach, no i bluzka w kolorze fuksji, letnia z przeceny.Zwykłe bluzki które lubię, bawełna podkoszulkowa  guziczki pod szyją, taki styl amerykański, jak byłam "młodziutka" bardzo chciałam takich bluzek w stylu męskiego podkoszulka z długim rękawem:)Jedna z tych bluzek jest zresztą pod marynarka na zdjęciu. A własnie, marynarkę kupiłam w lutym a dopiero teraz ubrałam, aż mi szkoda bo jest bardzo ładna, jest taka prążkowana choć na zdjęciu nie widać, jakoś wydawało mi się ze nigdy nie było okazji na marynarkę a teraz uważam, że powinnam ją nosić kiedy mam ochotę a nie kiedy pasuje.Przecież tak własnie uważam, a zrobiłam zupełnie na odwrót. Torebka zakupiona w Takko, na naklejkę-szczegóły poniżej.Wahałam się pomiędzy brązem a czernią ale kupiłam jednak czarną, i jest to tzw. Torebka Nabierająca:)Nazywam tak rzeczy które z czasem, podobają mi się coraz bardziej i bardziej , nabierają wartości w moich oczach:) Są rzeczy którymi się zachwycę a potem zwracam, i są tez rzeczy , które kupię nie do końca pewna a potem moja miłość do nich nabiera kolorów.A tam po sklepie chodziłam długo i bardzo się starałam wykorzystać te zniżki, ale jeśli coś mi się podobało to i tak, nawet z bonem , było za drogie, no więc wybór padł na torebkę, bo ona mi się widziała już w prospekcie.Mam tez komin z Cubusa, który kupiłam jak Ola napisała o smsowej promocji, taki sam kolor wybrałam bo w sumie nie było innego ciekawego.Ola-dzięki za info:)Bardzo dobrze się w nim czuję:)Miało być krótko a jest długo i jakoś nieskładnie. Przepraszam...:)

ogólnie jakoś dziwnie na tym zdjęciu ale coś mi się w nim widzi:)



3 warstwy w tym samym kolorze-top(Vero moda), bluzka (bershka) i marynarka(H&M)



mój pięciolatek zrobił, musiałam zamieścić:)









kot w kąpieli słonecznej

włoski mojego Mi-no czyż nie śliczne? I dlaczego ja takich nie mam?


słoneczko wczoraj zachodzące


takko Fashion-znacie? Trzeba się zapisać jako VIP i dostaje się co jakiś czas takie naklejki.W necie można znaleźć stronkę.To bardzo fajne dlatego ze zniżki obejmują też przecenione już rzeczy, a nie jak w innych sklepach-tylko nowe które nie łącza się z innymi rabatami.


moje 3 świeczki widziane przez pryzmat pustego już kufelka pifkowego:)



niedziela, 23 września 2012

Lipstick na pokuszenie, jaguar i książki

Może nie  tak dosłownie na pokuszenie, ale jednak szminka daje kopa:)Swego czasu używałam tylko błyszczyków, ale od kilku lat Kochana Szwagierka podsyła mi szminki L'oreal, zawsze piękne , zawsze różowe, i kiedy pierwszy raz wyszłam w szmince miałam wrażenie że zamiast mnie idą usta:)No szok dla mnie wielki. Ale przyzwyczaiłam się i teraz wiem, że kiedy kobieta ma na ustach szminkę, nie jest ważny rozmiar ubrania, ważne są usta, bo to one przyciągają uwagę.Ja bardzo szminkę polubiłam .
 Ogólnie jestem ostatnio bardzo nostalgicznie nastawiona, może przez jesień , w końcu już nadeszła nieboga. Głowę mam pełną wspomnień i co chwila ląduję w innym świecie. Ostatnio przeczytałam "Miecz Gościwita" Saturniny Leokadii Wadeckiej, książkę sprzed lat, o jeszcze dawniejszych traktującą, właściwie tak mnie wciągnęła że chyba sobie dokupię gdzieś kolejne części bo są.Tę mam z dzieciństwa, bo Mama mi kupiła a ja zawsze bardzo lubiłam czytać. Zupełnie inny świat, mówię Wam. Przeczytałam też "Zew krwi" Jacka Londona i zaczynam "Biały Kieł". Oczywiście popłakałam się przy tej pierwszej, jak zwykle kiedy krzywda dzieje się zwierzętom. Nigdy nie zal mi ludzi na filmach czy w książkach, jednak zawsze żal mi zwierząt. I jeśli bohater kocha zwierzęta, to ja kocham bohatera. Bardzo żałuję, ze moje książki z dzieciństwa zostały gdzieś rozproszone, ostało się zaledwie kilka sztuk i to wcale nie te ulubione.Chciałabym sobie uzupełnić biblioteczkę, bo do książek lubię wracać. Następne w kolejności będą "Trzy córki króla" Natalii Rolleczek.Uwielbiałam to w podstawówce. Lektura cośkolwiek mało popularna wśród doroślejszej części społeczeństwa ale czy tylko nowościami człowiek ma się kierować?Skoro chodzimy do sh kupować stare ubrania, dlaczego by nie oddawać honoru starym książkom? Koleżanka z mojego forum ostatnio mi przypomniała "Dzieci z Bullerbyn" i też mam zamiar się w nią zaopatrzyć:)Wiem, że to śmieszne , ale to ta jesień taka zawsze jakaś wspominkowa się robi.Wspominkowa i taka jakaś tęskniąca. Jadę w autobusie i zaczynam płakać , bo jakaś Pani przypomniała mi Babcię(teraz tez mi łzy lecą), albo słuchaliśmy z Mi piosenki świątecznej i ja tez oczywiście ryczę-bo kocham święta i tę całą atmosferę, a piosenka przypomina mi dzień w którym przyszłam do przedszkola po mojego Ma(pierwszy rok), i w sali taki nastrój był, światełka na choince, dzieci się bawią a mój Ma stoi przy wieży słucha piosenki, kiwa się i śpiewa. Tak się wtedy rozpłakałam, ze mnie Pani uspokajała. No cudo równowaga emocjonalna u mnie, tylko pozazdrościć i w świat posyłać-na pewno będzie interesująco bo nikt nie będzie wiedział kiedy się posypię:)
A teraz jaguar, no tak, taki  śliczny, jednak występuje tu tylko gościnne ponieważ spotkałam go tylko przy okazji szukania dla nas nowego starego samochodu.Zachwycił mnie ten samochód nie z powodu marki w sumie lecz koloru lakieru. Srebrny, lecz nie zwykły metalic, po prostu srebrny-ponoć są takie perła się nazywają czy coś.No był niesamowity i nie mogłam mu zdjęcia nie zrobić:) 



zdjęcie czarno-białe ale tylko po to tak zrobiłam, żebym się na kolorowo nie odbijała w lusterku


no czyż  nie wygląda jakby miał w pół sekundy do setki się rozpędzić?






tu akurat przy mierzeniu sukienki marzeń zrobiłam zdjęcie rozpięte:) w sumie sweterek nie miał guzików, ale mnie wnerwiał bo się rozłaził więc go zaguzikowałam:)









środa, 19 września 2012

Gdzie moda mówi dobranoc i czego sobie nie kupię.

Są takie miejsca gdzie moda z góry skazana jest na zamknięcie w szufladzie. No i dobrze, każden jeden potrzebuje odsapnąć od tego myślenia, coby, jakby, gdzie a w ogóle to dlaczego znowu nie uprasowane.Jakkolwiek nie lubiłabym ładnie wyglądać, nie jestem osobą na tyle zorganizowaną aby zawsze mieć wszystko pod ręką i żeby wybieranie się gdziekolwiek sprawiało mi tylko przyjemność.Dlatego z utęsknieniem czekam zawsze(od 3lat:)), na wyjazd do mojej siostry, która ma domek wybudowany w tzw. dziurze. Jeżdżę tam zwykle z dziećmi i pilnuje dobytku, kiedy oni na wywczasach się bujają:)Uwielbiam to. Domek stoi w miejscu gdzie jest ich na razie kilka, będą się budować jeszcze nowe ale nie będzie to na pewno żadne miasto, a tez nie wiem czy będzie to wioska bo poza domami nic tam nie ma  cywilizowanego.Ja tam naprawdę odpoczywam od ciuchów, chodzę w byle czym, włosy spinam rano i tyle, nie maluje się-luz blues.Rano łażę w piżamie po podwórku z kawką, bujam się w hamaku, a jak jest upał to łażę w stroju kąpielowym i nie przejmuję się absolutnie niczym i nikim.Moje dzieci chodzą brudne i szczęśliwe i miło mi na nie patrzeć. Wiem, ze pisze o rzeczach które niektórzy mają na co dzień(nie mam na myśli brudnych dzieci czy byle jakiego wyglądu:)), jednak ja jestem stworzeniem blokowym, od zawsze (moja siostra od 3 lat nie jest) i dla mnie jest to wielka odmiana i duży odpoczynek od tego co zwykle.Jestem tam zawsze tydzień lub troszkę więcej, i to mi wystarczy bo po tym czasie ja już pragnę do siebie, do sklepu pod blokiem i do ludzi:) Nie jestem zmotoryzowana, bo uważam ze na kierowcę się nie nadaję, więc nigdzie się stamtąd nie ruszam, ewentualnie jak mąż nas odwiedzi, więc po tym czasie już chcę do domu:) Ale nic nie zastąpi tego co tam jest, zdumiewa mnie zawsze przyroda tam, kolory są zupełnie inne niż u mnie, zieleń  nieprzesłonięta budynkami, droga polna, niebo, ach niebo takie wspaniałe że powstrzymać się nie mogę i każdą chmurę fotografuję:)Mam chyba milion zdjęć chmur i nieba, i za każdym razem tak samo zachwycona. To niesamowite że niebo może być aż tak niebieskie, a chmura aż tak biała, a słońce aż tak pięknie wszystko oświetla. I tylko kleszczy się niesamowicie boję więc się w gąszczyki nie zapuszczam i dzieciom nie pozwalam. Wiem ze to duża strata, ale boję się i już, o nich, nie o siebie. Jako dodatek do posta moja wizyta w przymierzalni Zary. Ostatnio mi otworzyli Mohito gdzie zajrzałam(no jak nie skoro mam 10 minut spacerkiem wolnym do wszystkiego a 5 minut szybszym marszem), a do Zary coś przymierzyć poszłam pierwszy raz. Jestem zakochana bez pamięci w koronkowej sukience i bardzo mi się widzi kurteczka moro, ale musiałabym w totka wygrać aby sobie to kupić, niestety sukienka 300 zł a kurtka 200. Poza moim zasięgiem dalekooooooooooooooooooooooo....tak daleko:(Niestety.Co prawda usilnie usiłuję na allegro posprzedawać coś, ale nie wiem czy się uda. Zdjęcia z przymierzalni przypadkiem, bo bylismy wcześniej w komisie auta oglądać i miałam aparat o którym sobie przypomniałam , kiedy pomyślałam że mężowi bym pokazała sukienkę tę.

spacer w chmurach

szczęśliwy Reksiu


brama donikąd


burza i słońce


reklama dźwignią handlu jest


no takie piękne te chmury


dzieci dzieci-kocham je obserwować


piękna burza


lunie czy nie lunie


pejzażyk


przy małej wiejskiej kapliczce stojącej wedle drogi...


"wyjście" na plac zabaw do wioski obok


płotek


Reksiowa sznupka


i nawet słońce w zasięgu reki


drabinka




nasza wesoła gromadka


gotowanie jedzenia dla świnki peppy


sukienka pięęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęękna
dla jasności-mega optymistyczne wyszczuplające lustra:)


kurteczka suuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuper



poniedziałek, 17 września 2012

Kardigan w Krakowie

Poprzedni post dotyczył raczej widoczków Krakowa a teraz przygody  pana kardigana:)Nie od zawsze darzymy się sympatią, kardigan jakoś nie wpisywał się w moje ulubione trendy kojarząc się z biurem, i stylem raczej mało luźnym.Teraz uważam ze kardigan jest bardzo fajnym wynalazkiem, jest ich teraz dużo, do wyboru do koloru. Jest wygodny bo zmieści się pod kurtki i inne wierzchnie okrycia a można się nim fajnie przykryć bo jest długi, poza tym kiedy jest rozpięty "robi" szczupłą linię sylwetki , jakże czasem pożądaną:)Tak więc ja i pan kardigan razem przemierzaliśmy ulice Krakowa w tym dniu, przyjemnie się uzupełniając, nie dzieli ze mną miłości do kawy, ale może i dobrze, po co mi kolejna zaplamiona sztuka ubrania. Ten sweterek nie ma guzików i jakoś tak jest szyty własnie, ma cienki pasek jednak wiązany za nisko dla mojej sylwetki wiec nosze go bez paska a w razie konieczności spinam moim ulubionym szerokim pasem. Byłam też dosyć zadowolona z kolorów, jakoś tak się "czułam" w nich.Korale są od męża, przywiózł mi z wyrazami miłości 2 takie sztuki z gór, wiem że takie korale są wszędzie ale te są szczególne.Ogólnie mam zamiar kardiganów sobie jeszcze nakupić-oczywiście w przecenach:)

kardigan pije kawkę-nie mogłam się oprzeć, szkoda że nie ma u mnie Starbucks'a

galeria krakowska-naprawdę duża,z zewnątrz na to nie wyglada 


kardigan zachwyca się dziełami Matejki


kardigan przyłapany z tyłu


takie tam sobie


kolejne przytulaski-kardigan to lubi, nie gniecie się:)


kardigan w smoczej jamie-każdy nadmiar dobrze zakamuflowany, tak jak lubię:)


przerwa na dymek

pozytywki, naprawdę bardzo wzruszające dźwięki


fajne rajstopki:)




wejście w wejściu-bez lampy więc nieostro




niedziela, 16 września 2012

Versatile Blogger

Dostałam takie śliczne wyróżnienie od miłej Panny Phttp://classicorcool.com/ To bardzo miłe, ze pomyślała także o moim blogu przy okazji tej zabawy.Bardzo Ci dziękuję Panno P:)

Teraz mam napisać 7 rzeczy o sobie:

  1. Uwielbiam Święta Bożego Narodzenia, już teraz o nich myślę:)
  2. Mam nową lodówkę a potrzebujemy nowego samochodu
  3. Mam głowę pełną pomysłów i strasznego lenia do ich realizacji
  4. Jestem osobą typu "chciałabym ale się boję"
  5. Kocham piękne wnętrza, retro, sielskie, wiejskie, i zewnętrza takie również:)
  6. Zawsze wolałam pisać niż rozmawiać
  7. Jestem sentymentalna i mam niezłą pamięć do szczegółów-kiedy coś dostałam, co ktoś miał wtedy na sobie, co powiedział:)
Teraz mam wytypować osoby do przekazania im znaczka:


  1. http://starszadziewczyna.blogspot.com/
  2. http://modaitakietam.blogspot.com/
  3. http://szafaaleksandry.blogspot.com/
  4. http://swiatasi.blogspot.com/
  5. http://laviolettee.blogspot.com/
  6. http://szafasikory.blogspot.com/
  7. http://annavictoriachic.blogspot.com/
  8. http://betibeata.blogspot.com/
  9. http://e-fectyinspiracji.blogspot.com/
Wiem, Ola, ze Ty już  miałaś znaczki takie i nie masz komu przekazywać, ale nie mogłam Cie pominąć.Versatile oznacza wszechstronność, a Wy oprócz pięknych stylizacji , zawsze coś dopiszecie ciekawego i uważam że zasługujecie jak najbardziej.Oczywiście prym wiedzie Lavioletta, ma lekkie pióro i mnóstwo wdzięku nie tylko w pisaniu:) To chyba osoby , które "znam" najbliżej stąd wybór:)Potem jeszcze sprawdzę czy kogoś nie dodać , bo teraz troszkę się spieszę.
Zasady są takie same dalej. Oczywiście Wy powinnyście teraz nominować osoby od siebie oraz poinformować je o tym:)I oczywiście napisać o sobie 7 rzeczy:)I oczywiście wkleić sobie znaczek do siebie i napisać skąd on się wziął:)

piątek, 14 września 2012

Kraków Kraków

W sumie nie tak daleko ode mnie Kraków, a jednak aż 6 lat temu byłam tam poprzednio. Być może dlatego, ze w tym czasie urodziły się dzieci i człowiek jakiś taki inaczej zajęty się robi. Zresztą teraz też jakby nie do końca dla nich taka wycieczka, owszem smok, sale do biegania(Wawel:)) i tym podobne atrakcje, ale zabytki?sztuka? nieee...połowa się pospała, połowa ledwo łaziła ale przeżyli i dali radę.Cieszę się. Kraków jest takim pięknym miastem, mam zamiar pojechać tam kiedyś bez dzieci, połazić po uliczkach, poczuć klimat. Nie być tylko w centrum.Pamiętam jak byłam tam kiedyś w starej kamienicy u znajomej, cudowna stara kamienica, piękna winda, ciasna że strach, zamykana na 3 pary drzwi chyba.Super jazda była:)Ogólnie strasznie mnie retro pociąga, chciałabym na chwilę się przenieść na wybrukowane ulice, spacerować z parasolką, w sukni z kuperkiem, prowadzić konwersację(tak, tak, nie rozmawiać:), ściągać długą rękawiczkę, a potem drugą i odkładać na maleńki stoliczek w holu jakiejś pięknej kamienicy, po powrocie z przechadzki. Oczywiście nie chciałabym być biedną wtedy, nie da się ukryć, żywot mieli kiepski.Nie chciałabym też aranżowanego małżeństwa, ale po dawnych czasach pozostał czar jakiego my po sobie na pewno nie zostawimy.No nic, to temat na osobny post. Na wycieczce w Krakowie pstrykałam ile wlezie, dlatego strasznie dużo zdjęć jest i dlatego zrobię z tego dwa posty-jeden z tym co widziałam a drugi z tym co miałam.Bardzo mnie eksajtuje architektura chyba, tak sadzę, uwielbiam pstrykać zdjęcia perspektywiczne i moim marzeniem jest pojechać do Włoch i połazić po stromych, wąskich uliczkach, schodach i żeby móc dotknąć obiema rękami na raz kamienic po obu stronach drogi:) Zapraszam do obejrzenia, mam nadzieję, że się nie zanudzicie:) nie wiem czy macie potrzebę oglądać takie zdjęcia, ja mam wielką potrzebę pokazania ich po prostu...

przytulaski po drzemce

aniołki


drzwiczki jakieś stare


rzeźby-kościół św.  p i p


gołąbki śliczne -byle nie na balkonie moim:)i kościół Mariacki


wieże i koniki


chłopaki padnięte-jeden w wózku:)


perspektywa jedna


przy kawiarence


perspektywa druga-w tle kościół Mariacki


sukiennice i muzeum narodowe, no i dorożki oczywiście


okno na krużganek z sali poselskiej


widok na Kraków z sal reprezentacyjnych-mój mały i duży cień:)


niech żyje wolność!, jak tylko było gdzie to Mi do Ma "pobiegajmy":)


tak właśnie bym wyglądała:)-oczywiście blondynka


narodziła się nowa-super-tradycja, koce w kawiarnianych ogródkach-świetny pomysł!


i nagle z paszczy smoka ogień buchnął a wszystkie niewinne duszyczki krzyknęły"cóżeśmy Ci uczyniły"


Poniatowska uroda


w takiej kamienicy nawet carrefour by elegancko wyglądał:)


perspektywa trzecia



po pamiątki maszerują moje Ptysie


tak jakoś uroczo mi się wydało