Translate

środa, 8 sierpnia 2012

Zakupy w Juesej

Jak już wspominałam wcześniej, USA to doskonałe miejsce na zakupy. Ja byłam tylko na Florydzie, ale to chyba jeszcze bardziej sprzyja zakupom bo jest cieplutko, słonecznie, palmy wokół a mall'e są przepieknie urządzone i zaaranżowane. 
Poza właściwie nieustającymi wyprzedażami,codziennie są do dyspozycji  w gazetach kupony. Więc co rano, przy kawce przeglądałyśmy gazety i wycinałyśmy-kup jedno, dostaniesz drugie za darmo, wydaj 25$ a dostaniesz 10$ off,  lub tego typu konfiguracje. Co najważniejsze, większość tych promocji łączy się ze sobą. W czasie mojego drugiego pobytu byłam już bardziej obeznana, więc też bardziej się nalatałam, ale było bardzo przyjemne latanie:) Przykładowo w Macy's, wydaję 25$ i dostaję 10$ off więc zakupy kosztują mnie 15$. Ale to nie wszystko. Bywają jeszcze dodatkowe kupony dotyczący tego dnia na 20% obniżki.Biorąc pod uwagę to, ze kupuję i tak rzeczy już przecenione, wszystko wychodzi naprawdę bardzo tanio. Czasem zniżki są razem, czasem albo jedna albo druga.Wymaga to oczywiście dobrego liczenia. Najlepiej na kartce bo można się szybciutko pogubić. A niektóre rzeczy są np.nie przemetkowane więc najlepiej wszystko sprawdzać w czytnikach.Ostatnio kupiłam rybaczki dżinsowe DKNY za 6$ a na metce nie było nowej ceny, być może się oderwała po prostu.
Bywa tak, ze nic nam nie leży, albo nie mamy już siły szukać. Wtedy można kupić cokolwiek, aby sie zmieścić w cenie i wykorzystać kupon, a potem to po prostu zwrócić bez problemu. Nikt nam nie każe oddawać innych rzeczy, na które wykorzystaliśmy rabat. Fajnie prawda?Raz nawet oddawałam rzeczy aby kupić je w innej kombinacji, bo zostawić chciałam sobie tylko dżinsy, i jak kupiłam za pierwszym razem to dżinsy kosztowały mnie 12 $ a za drugim razem, jak pozamieniałam te inne rzeczy, to po zwrocie dżinsy zostawały u mnie za 8$:)Jest to tylko czasochłonne. Moje ulubione sklepy tam to Macy's, JcPenney, Target. JcPenney to nic ekskluzywnego, Target też, ale w Macy's są marki na które mnie stać bo są za drogie po prostu.Ralph Lauren, Calvin Klein, Michael Kors, BCBGMAXAZRIA, i inne. I na te marki też można wykorzystać kupony, choć nie zawsze, ale można:) To przyjemne, bo normalnie trzeba wydać na takie ciuchy dużo pieniędzy. Jak dla mnie to męczące jest to że każda marka ma swoje wieszaki "sale" w swoich zakątkach, niby to normalne, ale marek jest tyle że naprawdę trzeba się nabiegać. Kiedy szukałam torebki, musiałam obejść wszystkie marki a nie np. jedno stoisko z torebkami różnych marek.
To nie wszystko:)
Ceny się obniżają tydzień po tygodniu i czasem dzień po dniu-dosłownie. Poza tym, ze oddaję rzeczy, których nie chcę, a kupiłam by wykorzystać kupon, oddawałam rzeczy kupione bo mi się podobały, ale np. za 2 dni cena się obniżyła znowu, więc oddałam i kupiłam ponownie taniej. Tak też można. Wymieniałam tak kilka bluzek oraz sandały. Oczywiście, wszystko musi być nowe i z metkami kiedy oddajemy.I trzeba uważać, bo może się zdarzyć, ze oddamy rzecz kosztującą 10$,( ale po wykorzystaniu kuponów kosztowała nas 6$), przeceniona została na 7$ i zostaniemy w ręce z droższą rzeczą, oczywiście tę rzecz też możemy oddać ale na pewno nie kupimy jej z powrotem z kuponem, chyba że nowym.Szczerze mówiąc, zaspokoiwszy swoje potrzeby zakupowe, należy wziąć na luz, bo inaczej dzień w dzień można spędzać w sklepach , kupując, wymieniając i przeliczając.Jest nawet taki program "Łowcy promocji" czy jakoś tak. Był tez artykuł u nas na temat tego że z powodu kryzysu gazety zwiększyły nakłady bo ludzie kupują gazety ze względu na kupony własnie.Dla biednych ludzi to czasem jedyny sposób na posiadanie czegokolwiek, ale dla mnie to po prostu super okazja co jakiś czas.Zwłaszcza, ze ja przeliczam wszystko na nasze ceny, nasze zarobki. W Stanach można też kupić książkę z kuponami na cały rok. W zależności od ilości kuponów, kosztuje 9 $ albo 25 $, takie widziałam ale są na pewno tez inne. To popularny prezent.Już za pojedynczy czasem kupon, koszt książki się zwraca.Kupony dotyczą różnych rzeczy, wejść do zoo, na imprezy, zakupy, restauracje, muzea. Będąc w parku safarii w 4 dorosłe osoby i 2 dzieci, zapłaciliśmy tylko za 2 osoby dorosłe i 1 dziecko. A kiedyś jadłyśmy bardzo przyjemny lunch, super sałatki z kurczakiem, wielkie i drogie, ale płaciłyśmy tylko za 1:)
Jak wspomniałam ja kupowałam przede wszystkim w tych sklepach powyżej, ale czasem bywałam też w innych, w takim mall'u jest tyle sklepów że trudno nie wejść:) Byłam też tam w H&M, przyjemnie było mi zobaczyć ze ciuchy jak u nas i rzeczy jak u nas. I ceny też-sweterek który u nas kupiłam za 39 zł, tam kosztował 9,99$. Kiedy otworzyli u nas GAP'a zadziwiły mnie ceny, nie dość ze zarabiamy dużo mniej to ceny są dużo wyższe niż w Stanach.  Bardzo niesprawiedliwe.Do sklepów, przy których jestem na zdjęciach, tylko zaglądałam. Nikt mnie nie nagabywał, nie czułam się nieswojo i nie na miejscu-ale nie wiem kiedy będzie mnie stać na zakupy tam...
W każdym z "moich" sklepów są tez rzeczy do domu, mnie bardzo się podobają rzeczy w Targecie, i nie są drogie, w Macy's zakupiłabym coś z kolekcji Marthy Stewart ale porcelana jest ciężka, a ja zwykle i tak pakuje się do granic wagi. Aaaaaa..., zapomniałabym o Dillards'ie. Tam jest masa pięknych rzeczy i oczywiście są kupony, obniżki i wszystko to co zakupoholiczki i kobiety w ogóle kochają najbardziej:)Nie mogę się doczekać, kiedy znowu tam polecę. A następnym razem może coś pokażę, z najdroższej ulicy świata:)
Ps. na zdjęciu z manekinami-to wystawa Old Navy-jeden manekin jest mój osobisty:) Za każdym razem będę robić takie zdjęcie, są już dwa:) Ponieważ to były Święta Bożego Narodzenia-dodaje 2 zdjęcia ze stanowiskiem Świętego Mikołaja-były po prostu bajeczne!!!











 

3 komentarze:

  1. Takie kupowanie to by mnie chyba wciągnęło na maxa :-))) Dzisiaj te wystawy i sklepy z pewnością będą mi się śniły :-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy post i napewno dla wybierajacych sie do US na zkupy przdatny. Ladnie to wszystko opisalas, bo naprawde jak sie madrze kupuje mozna duzo kasy zaoszczedzic. Dodam jeszcze od siebie, ze niektore sklepy jesli obniza cene a ty kupilas drozej robia tzw. price adjustment trzeba tylko miec rachunek i pokazac za ile sie kupilo i oddadza roznice. Moim ulubionym sklepem jesli chodzi np o reklamacje jest Nordstrom. Mozna nawet po paru miesiacach oddac rzecz, ktora sie nie sprawdzila i pieniadze zostana oddane. Poprostu sklep stoji za artykulami, ktore sprzedaje. Wlasnie rozmawialam z nimi na temat butow, ktore kupilam na poczatku lata i ciagle mnie uwieraja, nie ma sprawy mam przyniesc :). Orany ale sie rozpisalam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, ze przeczytałaś i jest ok, bo wiesz, ja tam bywam więc nie jestem non stop z tym tylko szaleję przez miesiąc czy 5 tygodni:)Z tym oddawaniem rzeczywiście fajnie, pamiętam że szwagier oddawał jakąś kosiarkę czy cuś po ponad roku od zakupu i tez nie było problemu.A u nas? Szkoda gadać, nadal "biję się" z Pelikanem gdzie oddałam po raz 4 buty rozklejone w tym samym miejscu:(a kupione na koniec sierpnia w zeszłym roku.

      Usuń